Postaw mi kawę na buycoffee.to

Grot sztandaru Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 2 im. Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza w Białymstoku

 

  Grot sztandaru Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 2 im. Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza w Białymstoku. Eksponat cudem ocalał z II wojny spowodowanej przez odwadze woźnego Józefa Musiała, który ukrywał się przed sowietami i Niemcami. Dziś jest prezentowany w Muzeum Podlaskim jako symbol patriotyzmu i wierności tradycji.

  W 1915 r. Towarzystwo Pomocy Szkołom Polskim wystąpiło w Białymstoku dwie pierwsze elementarne – pierwsze przy ul. Kraszewskiego 13, druga przy ul. Grunwaldzkiej 22. Szkoła przy ul. Grunwaldzkiej aplikacji na początku grudnia i przeznaczonej do nauczania w odstępie dwuoddziałowym. 

  Już w 1919 r., pod nazwą Szkoła Powszechna Nr. 2 udostępnienie do lokali dzierżawionych przy ul. Św. Rocha 27 i 29, gdzie do dyspozycji uczniów było sal. W 1923 r. plac przekształcono w siedmioklasówkę dostępną powszechną. 

  W roku szkolnym 1933/34 pobrało w niej nauki 544 uczniów. Wielkie powstanie w historii nastąpiło na skutek jej imienia marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, które miało miejsce w 1935 r., a którego następstwem było zyskanie nowego sztandaru. Publiczna Szkoła Powszechna Nr 2 im. Marszałka E. Śmigłego-Rydza odzyskana na ul. Grunwaldzką w 1937 r., do nowo wzniesionego gmachu pod numerem 49.

  Pierwszego września 1939 r. Niemcy cierpiące Polska. Białystok został zajęty 15 września i na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, 22 września wydany Związkowi Sowieckiemu. PSP Nr 2 zostało przekształcone w Dziesięcioletnią Pełną Szkołę Kolejową. 

  W tym czasie, gdy był w ogóle zatrudniony Józef Musiał (1896–1980), do istniejącego pracownika Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, weteran Wojska Polskiego – halerczyk walczący z ograniczoną nawałą w 1920 r., a więc człowiek zaliczający się do osób wymienionych znienawidzonych przez sowietów. W tym szkodliwym działaniu mu zapobiec tylko jego zniszczenia, ale także element sztandaru PSP Nr 2 – prezentowany grot. Dzięki niemu ta niezwykła pamięć przetrwała zawieruchę wojenną i nieprzychylne pamiątkom „sanacyjnej Polski” czasów PRL.

Urszula Śleszyńska

Pasaż Warnholca – najstarsza galeria handlowa w Białymstoku

 

    W przeszłość Białegostoku zabierze nas prosty i najmniej spodziewany przedmiot – łyżka do butów, którą niedawno kupił białostocki kolekcjoner, Mieczysław Marczak. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie informacja wygrawerowana na jej odwrocie.

  Jest to zapisana w języku rosyjskim winieta firmy „Magazyn obuwia S. N. Nowik”, która mieściła się w Białymstoku w tzw. „Pasażu”.

   Właściciel zadał pytanie o wyjaśnienie tych informacji za pośrednictwem portalu społecznościowego, pytało mnie o to także kilka innych osób. Pomyślałem więc, że dzisiejszy tekst poświęcę właśnie historii Nowika i jego sklepu, z wyposażenia którego pochodziła łyżka do butów, opowiem także o tajemniczym„ Pasażu”. Nie ma wątpliwości, że łyżka z rosyjsko języcznym napisem pochodzi sprzed I wojny światowej.

  Aby dowiedzieć się  więcej o właścicielu i jego sklepie zajrzałem do pochodzących sprzed 1915 r. ksiąg adresowych. Wśród reklam białostockich przedsiębiorców opublikowanych w tzw. kalendarzu podręcznym na1913 r. udało się odszukać afisz składu S. Nowika, w którym klienci mogli kupić„ eleganckie i trwałe obuwie”. Jednocześnie odnotowano w nim bardziej precyzyjny adres firmy – działała ona przy ul. Tykockiej w domu Warnholca.

  Kolejna księga adresowa „Fabryczny Białystok” z 1914 r. również odnotowuje sklep obuwniczy S.N. Nowika dodając, że mieścił się on przy wspomnianej ulicy, ale w „Pasażu Warnholca”.

  Tym samym wiemy już, że dom Warnoholca przy ul. Tykockiej jest odnotowanym na łyżce „Pasażem”.  Zanim skupimy się na adresie, zacznijmy od personaliów właściciela. Żeby je poznać trzeba było w pierwszej kolejności przejrzeć cudem zachowaną księgę świadectw przemysłowych, wykupionych przez białostockich przedsiębiorców w grudniu 1914 r.

  W dniu 29 grudnia, pod nr 579, odnotowano Sendera Hirsza Noskowicza Nowika, właściciela składu obuwia, co jednoznacznie identyfikuje naszego bohatera. Zresztą wiadomo, że działał on nadal po 1919 r., a w rejestrze handlowym Sądu Okręgowego w Białymstoku znajdujemy wpisaną w 1922 r. firmę „Pracownia i sprzedaż obuwia Sender Nowik”. Niestety na jego temat mamy niewiele informacji.

  Nie miał on nic wspólnego ze  znaną białostocką rodziną fabrykancką Nowików. Jego ojcem był Nosko Nowik, ale w księgach metrykalnych miejscowej  gminy żydowskiej nie ma żadnych dokumentów związanych z jego osobą. Po raz pierwszy w Białymstoku został odnotowany w 1912 r., gdy został wciągnięty na listę uprawnionych do głosowania w wyborach do Dumy. Nowik działał nadal w okresie międzywojennym wynajmując lokal handlowy u Warnholca.

  W 1922 r. „Dziennik Białostocki” donosił o tym, że pani Nowik (a więc Sender był żonaty) sprzedała parę „pantofli prunelowych” Annie Maranc. Wyroby zakładu Nowików okazały się trefne i w momencie pierwszego wdziewania pękły, dlatego też redakcja zachęcała do wystrzegania się od zakupów w tej firmie.

  Notka prasowa nie zaszkodziła reputacji przedsiębiorstwa, które działało jeszcze w 1935 r. izapewne przetrwało do II wojny światowej. Od momentu założenia niedługo przed1913 r. do 1939 r. firma Sendera Nowika działała we wspomnianym „Pasażu” położony przy ul. Tykockiej w domu Warnholca, który w okresie międzywojennym przyporządkowany był do ul. Lipowej 6 (a więc na odcinku między dzisiejszymi ulicami Spółdzielczą i I. Malmeda ).

  Myślę, że wielu pasjonatów białostockiej historii zna ten adres oraz nie jeden raz spotkali się z Pasażem Warnholca. Wypadnie więc powiedzieć także kilka zdań także o właścicielu domu, w którym pracował Nowik. Wiadomo, że Warnholc urodził się ok. 1859 r., a do  się przed 1897 r. i został odnotowany jako właściciel sklepu z instrumentami muzycznymi, działającego w domu Halperna przy ul. Tykockiej.

  Była to ta sama nieruchomość, którą na początku 1911 r. Warnholc odkupił od Halperna. Przypuszczalnie już Halpern urządził w tym miejscu pasaż handlowy, ale białostoczanie przed II wojną światową kojarzyli go głównie z Warnholcem.

  Były to dwie piętrowe kamienice ustawione od strony ul. Lipowej i od strony ul. Żydowskiej (dziś ul. dr I. Białówny ), posiadające oficyny boczne tworzące charakterystyczną studnię, która została przez właściciela przykryta przeszklonym dachem. Wewnątrz zlokalizowano szereg lokali handlowo-usługowych, wynajmowanych do II wojny światowej przez przedsiębiorców.

  Była to lokalizacja prestiżowa, doskonale znana białostoczanom, o czym świadczą nie tylko sklepy oferujące wyroby o podwyższonym standardzie, ale także liczne wystawy prac miejscowych artystów, dziś uznawanych za wybitnych twórców. 

   Rejestr handlowywymienia także sprzedaż konfekcji damskiej Stanisława Bekisza, sprzedaż zabawek Nauma Menachowskiego, dom handlowy Bronisława Perłowskiego, sklep dodatków szewskich Stanisława Tugieman a, sprzedaż galanterii Rochli Stołow i wieleinnych.

  Warnholc zmarł w wieku 78 lat, ale w tragicznych okolicznościach – zasłabł stojąc na  balkonie w swoim mieszkaniu od stron y ul. Żydowskiej i spadł na chodnik z drugiego piętra. Jak pisano w „Dzienniku Białostockim”, „tragicznie zmarły cieszył się w mieście popularnością, było gólnie ceniony i poważany”.


Wiesław Wróbel

Żołnierz waleczny

    Z moich młodych lat, gdy jako Adam Czesław prowadziłem w „Kurierze Podlaskim” kolumną zwaną „Kramik regionalny” (przeniosłem ją potem do „Kuriera Porannego”), podobne dokumenty – dyplomy były w wielu domach przedwojennych żołnierzy Wojska Polskiego. Przeważały świadectwa ukończenia szkoły podoficerskiej lub kursów specjalistycznych. Załączano do nich niekiedy zdjęcia zbiorowe elewów i kursantów. Nie ma już tamtych żołnierzy – odeszli na wieczną wartę. Nie ma pewnie większości okazałych dyplomów. 

    Ten, który dzisiaj prezentuję jest wyjątkowy. To Dyplom Dywizji Litewsko-Białoruskiej wydany „na pamiątkę dobrowolnego zgłoszenia się do szeregów Dyw. Lit.-Biał. celem wyzwolenia i obrony kresów Rzeczypospolitej od ponownego najazdu Moskiewskiego w r. 1919”. 

    Rozkaz o formowaniu wydał  26 listopada 1918 roku Józef Piłsudski, a  patronował sprawie książę Eustachy Sapieha jako prezes Komitetu Obrony Kresów Wschodnich. Zakładano, że do 1 DL-B, a potem i 2 DL-B wstępować będą ochotnicy z ziem północno-wschodnich, by wyzwalać swoje strony rodzinne.  Jako pierwsi zrobili to żołnierze samoobron kresowych, w tym wileńskiej i grodzieńskiej, a wśród nich był późniejszy gen., dowódca 5 Kresowej Dywizji Piechoty w II Korpusie Polskim Nikodem Sulik. 

    Nie mam miejsca, by opisywać dokładniej dzieje formacji litewsko-białoruskich. Pierwsze pułki strzelców miały nazwy: Wileński, Miński, Grodzieński i Nowogródzki. W późniejszym terminie doszła jeszcze 3 DL-B (wojska Litwy Środkowej) i pułki Lidzki oraz Kowieński, a przejściowo był nawet Harcerski Pułk Strzelców. 

    To właśnie 1 DL-B zbuntowała się (oficjalnie) i wyzwoliła 7 października 1920 roku Wilno. Groby żołnierzy pułków kresowych są między innymi na cmentarzach w Radzyminie i w mojej rodzinnej Ostrowi Mazowieckiej. A miejsca walk wypisano na załączonym dyplomie, otaczają one odznaką dywizyjną z Orłem i Pogonią. Dodam jeszcze, że  w trzech dywizjach B-L był także 41 Suwalski pp i Białostocki pułk strzelców (późniejszy 79 Pułk Piechoty Strzelców Słonimskich). To piękna i wzruszająca historia.

    Dyplom dzisiaj zaprezentowany otrzymał strzelec Józef Kurnicki, syn Ignacego, urodzony w Olmontach 16 grudnia 1897 roku. Podpis odręczny złożył dowódca pułku Wysocki oraz przyłożono faksymile dowódcy 1 DL-B gen. Stanisława Szeptyckiego. Z pozostałych pism, które mam w swoich szufladach można wywnioskować, że J. Kurnicki zmarł w Szpitalu Rejonowym Wojskowym 30 kwietnia 1923 r. jako szer. rezerwista 9 kompani 42 pp (kompania ta stacjonowała w Osowcu). Powodem śmierci był ropień krtani i prawej stopy. 

    Wydaje się, że jeszcze w 1936 r. wznowiono sprawę o odszkodowanie. Czy ktoś z potomków Józefa Kórnickiego mógłby dodać więcej informacji o swym walecznym krewnym – żołnierzu 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej? 

                                                                           

Adam Czesław Dobroński (adobron@tlen.pl)

Translate