Jest to składany list z nadrukiem Kriegsgefangenpost (poczta jeńców wojennych) i stemplem pocztowym Stalag (obóz dla żołnierzy i podoficerów I A. Czyli Stablack, obecnie są to tereny wsi Stabławki i Kamińsk w gminie Górowo Iławieckie, pow.
Bartoszyce. Obóz uważano za największy na terenie Prus Wschodnich, bo wraz z filiami mieścił w latach II wojny światowej ponad 250 tys. jeńców z różnych krajów. Przesyłka była zwolniona od opłaty. Adres odbiorcy: Maria Sulborska ul. Poprzeczna (z błędem Popszeczna) 9, m. 3, Białystok, Rusland (Rosja). To ostatnie wskazanie też nie jest precyzyjne, bo bezirk (okręg) Bialystok pozostawał w unii z Prusami Wschodnimi.
Na ostatniej stronie składanki są dane o nadawcy: Kazimierz (Kazimiesz) Zajkowski, nr obozowy 58716 P.I.A. Wewnątrz znajduje się instrukcja: „Na tej stronie pisze wyłącznie jeniec wojenny! Pisać tylko ołówkiem [by cenzor mógł zetrzeć gumką zakazane wieści], wyraźnie i nad liniami! W przeciwieństwie do listów z obozów koncentracyjnych nie nakazano, by pisać wyłącznie po niemiecku.
Do dyspozycji nadawcy pozostawały trzy małe kartki, łącznie 26 linijek. Dodam, że poprawiłem ortografię i interpunkcję, wstawiłem akapity. Zostawiłem jednak niektóre charakterystyczne zwroty. Kazimierz wstawił datę 20 IV 1941 r. Od kampanii wrześniowej 1939 roku minęły 22 miesiące.
„ Kochana Marysiu
List twój otrzymałem, za który ci serdecznie dzinkuję i jestem bardzo zadowolony z twego listu. Kochana Marysiu ja jestem żyw i zdrów, tego i tobie z całego serca życzę. Wszystkiego najlepszego i bardzo mi to cieszy, że ty mnie nie zapominasz, bo ja o tobie nigdy nie zapomnę.
Kochana Marysiu bardzo się proszę nie martwić o mnie, bo mi nie jest źle, tylko bardzo mnie smuci, że nie mogę ciebie zobaczyć, tylko widzę ciebie we śnie.
Bardzo często mi się śnisz, a jak rano wstaję, to wtenczas przypominam sobie, że [tu kilka wyrazów zostało wymazanych!] widziałem ciebie tylko we śnie. Poza tym do widzenia, do miłego zobaczenia. Kochający twój Kazio. Ukłony dla wszystkich i mojej całej rodziny.
Pa, pa. Kochającej moje Marysi całusów sto dwa.”
Tyle tylko mógł napisać Kazio do Marysi, jego optymizm o miłym zobaczeniu ukochanej nie spełnił się szybko, bo wojna miała trwać jeszcze cztery lata. Czy jednak w ogóle się spełnił? Zachowała się także kartka (nie list, 7 wierszy tekstu) z 3 stycznia 1943 r.
Napisał ją Kazimierz Sulborski (!) do Marii Sulborskiej (nie Szulborskiej jak poprzednio), zamieszkałej w Białymstoku na ul. Fabrycznej 24, m. 1 (nie na Poprzecznej). Chyba zgadza się nr więźnia - 56716 I. A (poprzednio 56716 P. I. A). Na kartce jest nadruk Stalag I A, ale zmienił się stempel pocztowy (czy był to podobóz?).
Również charakter pisma świadczy moim zdaniem, że to ta sama osoba napisała list i kartkę. Jednak kartka została zaadresowana do Kochanej Siostry! Kazik zapytywał kochaną Maryś, dlaczego do niego nie pisze („czy ty mnie zapomniała”), bo on pisze dużo listów. Tekst kończy się chłodno: do widzenia (bez całusów) twój Kazik.
I bądź tu mądry! Pewnie jednak Maria zapomniała o Kaziku, a ten chciał do niej napisać dodatkowo kartkę i zmienił nazwisko nadawcy pozostawiając numer obozowy oraz zniekształcił nieco nazwisko odbiorczyni? Czyli po prostu. oszukał cenzora, a przy ul. Fabrycznej rzeczywiście mogła mieszkać siostra Marii Szulborskiej. Z co stało się z tą miłością?
Adam Czesław Dobroński (adobron@tlen.pl)