Postaw mi kawę na buycoffee.to

Białystok- Wrzesień 1939 r

     Prawie dwa tygodnie zajęło niemieckiemu Wehrmachtowi dotarcie do przedmieść Białegostoku. Granica była całkiem niedaleko, w okolicach Grajewa i Prostek. Niecałe 70 km. Niesłusznie wydarzenia sprzed 85 lat nazywane są kampanią wrześniową. W ujęciu wojskowym kampania znaczy tyle, co krótkotrwałe działania wojenne. Tymczasem wojna, która zaczęła się 1 września 1939 roku trwała prawie 5 lat. Nasze naczelne władze wojskowe i państwowe nie podpisały aktu kapitulacji, a żołnierze pozostali wierni złożonej przysiędze aż do całkowitego pokonania niemieckiego najeźdźcy…

     Białystok już przed wojną był ważnym węzłem drogowym i kolejowym. Był też ważną bazą zaopatrzeniową naszych wojsk. Jednak w planach Naczelnego Wodza nie zakładano obrony miasta. Siły SGO Narew był zbyt szczupłe, zbyt rozciągnięte na długiej linii granicy z Prusami Wschodnimi. Obrona Białegostoku wymagała poświęcenia zbyt dużych sił własnych. Pierwsze dni września mijały w mieście dość spokojnie. Od pierwszego dnia wojny nastąpiła konsolidacja społeczeństwa, które wzięło czynny udział w organizowaniu samoobrony oraz pomocy wzajemnej. Niepoślednią rolę spełniali harcerze, którzy pełnili służbę informacyjną oraz sanitarną. 

     Dopiero 5 września zaczęła napływać pierwsza fala uciekinierów. W dniu następnym wojewoda białostocki Henryk Ostaszewski wydał polecenie ewakuacji urzędów oraz instytucji państwowych do Wołkowyska. Wojewoda pozostał w naszym mieście. Po wyjściu na front oddziałów stacjonujących w Białymstoku załogę wojskową miasta stanowiły: batalion marszowy 42 Pułku Piechoty, batalion wartowniczy nr 32, dwa szwadrony marszowe: Suwalskiej i Podlaskiej Brygady Kawalerii, pluton marszowy 14 DAK oraz kompania przeciwlotniczych karabinów maszynowych. Ich zadaniem byłam ochrona magazynów wojskowych oraz zapewnienie porządku w mieście. 

   Dowództwo objął ppłk. Zygmunt Szafranowski. 11 września sytuacja uległa gwałtownemu pogorszeniu. Do miasta napłynęła kolejna, trudna do opanowania, fala uciekinierów. W oddali słychać było odgłosy artylerii, zaś wieczorami  w oddali łuny pożarów. W tym samy dniu lotnictwo niemieckie zbombardowało, pomimo dobrze widocznych znaków Czerwonego Krzyża wymalowanych na dachach wagonów,  polski pociąg sanitarny stojący na bocznicy Dworca Poleskiego. Ppłk. Szafranowski powołał dowództwo obrony Białegostoku. Został jego szefem, zaś zastępcą mianował kapitana Tadeusza Kosińskiego. Plan obrony zakładał powstrzymanie Niemców na linii rzeki Narew oraz w rejonie Puszczy Knyszyńskiej. Tymczasem  do Białegostoku dotarły mocno skrwawione szwadrony 2 Pułku Ułanów, które wcześniej wzięły udział w bojach nad Narwią. 

Reduta nad Narwią

  13 września 1939 roku niemieckie oddziały Brygady Fortecznej „Lotzen” dotarły na przedpola Białegostoku. Doszło do wymiany ognia z polską placówką w Żółtkach. Punkt oporu był dobrze wybrany- na wysokim brzegu rozległej doliny rzeki Narwi. Żołnierze polscy stawiali skuteczny opór w dniach 12-14 września. W obronie wysuniętej rubieży Białegostoku wzięli udział żołnierze z jednostek białostockich: 42 Pułku Piechoty, 10 Pułku Ułanów oraz 14 Dywizjonu Artylerii Konnej. 150- osobową załogą dowodził por. Witold Kiewlicz, który uzyskał wsparcie kilku ciężkich karabinów maszynowych nadesłanych z Białegostoku. Najcięższe walki miały miejsce 14 września. Niemcy użyli artylerii i w dwóch punktach sforsowali Narew- w rejonie spalonego mostu w Żółtkach oraz w pobliskiej wsi Dzikie. Żołnierze polscy wycofali się do Białegostoku, wzmacniając siły broniące miasta. 

Atak na Białystok

    W mieście panował spokój. Czynne były sklepy i kina. Ukazywał się Dziennik Białostocki. W magistracie urzędował prezydent Seweryn Nowakowski. W nocy z 14 na 15 września obrońcy otrzymali amunicję, opatrunki oraz żelazne racje żywnościowe. Rankiem 15 wrześnie żołnierze zajęli stanowiska bojowe. Główne siły polskie zostały rozmieszczone w rejonie dzielnic Wysoki Stoczek- Marczuk. Tutaj też okopał się pluton artylerii. Linie obrony wiodły także przez Białostoczek, Pietrasze oraz Nowe Miasto. Około godziny 9 na przedmieściach Białegostoku pojawiły się niemieckie patrole zwiadowcze. 

   Żołnierze broniący rejonu Wysokiego Stoczka powitali wroga silnym ogniem z karabinów maszynowych oraz dwóch dział. Wehrmacht podciągnął artylerię oraz wozy pancerne. Na Wysoki Stoczek spadły bomby lotnicze. Żołnierze polscy rozpoczęli odwrót w kierunku rzeki Białej. Osłaniał pluton sierż. pchor. Antoniego Maleckiego, wsparty skutecznym ogniem dwóch karabinów maszynowych, których stanowiska znajdowały się na cmentarzu św. Rocha. Tymczasem nieprzyjaciel uderzył w rejonie dzielnicy Pietrasze. Broniące tego odcinka szwadrony 2 Pułku Ułanów poniosły duże straty. Trwał napór nieprzyjaciela w rejonie Nowego Miasta i Starosielc. Szczupłym siłom polskim groziło całkowite okrążenie. W godzinach popołudniowych ppłk. Szafranowski wydał rozkaz wycofania się w kierunku Wołkowyska. 

   Doszło do walk osłonowych w rejonie Wygody i Dojlid. Dzięki temu główne siły polskie, w sposób uporządkowany, ruszyły szosą do Królowego Mostu. Prezydent miasta wydał zarządzenie otwarcia magazynów wojskowych oraz cywilnych, aby ludność mogła pobrać znajdujące się tam zapasy żywności. Późnym popołudniem do Białegostoku weszły oddziały brygady fortecznej Lozten…

   W trakcie walk poległo kilkudziesięciu żołnierzy Wojska Polskiego, w tym szef sztabu obrony Białegostoku kpt. Tadeusz Kosiński. W walce powietrznej zginęło 2 polskich lotników. Na cmentarzu farnym znajduje się kwatera żołnierska poległych we wrześniu 1939 roku. Jest tam 111 mogił. Nieznane są straty niemieckie.

PS. Zapewne w tym dniu pojawiły się w mediach wspomnienia, ale też i rozważania o agresji niemieckiej na Polskę. Od wielu lat zawsze przewija się wątek nieudzielenia nam pomocy przez Anglię i Francję.

    Bez zgłębiania rozważań twierdzę, że w 1939 roku te dwa państwa nie miały żadnych możliwości przyjścia nam z obiecaną pomocą. Dlaczego więc każdego kolejnego wrześni wypomina się właśnie niedotrzymanie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski. Ano dlatego, żeby odwrócić uwagę od głównego sojusznika III Rzeszy, dzięki któremu Adolf Hitler mógł rozpocząć swój agresję. Sojusz Niemiec z Sowietami dał początek okrutnej wojnie.  


Marian Olechnowicz

Grot sztandaru Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 2 im. Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza w Białymstoku

 

  Grot sztandaru Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 2 im. Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza w Białymstoku. Eksponat cudem ocalał z II wojny spowodowanej przez odwadze woźnego Józefa Musiała, który ukrywał się przed sowietami i Niemcami. Dziś jest prezentowany w Muzeum Podlaskim jako symbol patriotyzmu i wierności tradycji.

  W 1915 r. Towarzystwo Pomocy Szkołom Polskim wystąpiło w Białymstoku dwie pierwsze elementarne – pierwsze przy ul. Kraszewskiego 13, druga przy ul. Grunwaldzkiej 22. Szkoła przy ul. Grunwaldzkiej aplikacji na początku grudnia i przeznaczonej do nauczania w odstępie dwuoddziałowym. 

  Już w 1919 r., pod nazwą Szkoła Powszechna Nr. 2 udostępnienie do lokali dzierżawionych przy ul. Św. Rocha 27 i 29, gdzie do dyspozycji uczniów było sal. W 1923 r. plac przekształcono w siedmioklasówkę dostępną powszechną. 

  W roku szkolnym 1933/34 pobrało w niej nauki 544 uczniów. Wielkie powstanie w historii nastąpiło na skutek jej imienia marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, które miało miejsce w 1935 r., a którego następstwem było zyskanie nowego sztandaru. Publiczna Szkoła Powszechna Nr 2 im. Marszałka E. Śmigłego-Rydza odzyskana na ul. Grunwaldzką w 1937 r., do nowo wzniesionego gmachu pod numerem 49.

  Pierwszego września 1939 r. Niemcy cierpiące Polska. Białystok został zajęty 15 września i na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, 22 września wydany Związkowi Sowieckiemu. PSP Nr 2 zostało przekształcone w Dziesięcioletnią Pełną Szkołę Kolejową. 

  W tym czasie, gdy był w ogóle zatrudniony Józef Musiał (1896–1980), do istniejącego pracownika Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, weteran Wojska Polskiego – halerczyk walczący z ograniczoną nawałą w 1920 r., a więc człowiek zaliczający się do osób wymienionych znienawidzonych przez sowietów. W tym szkodliwym działaniu mu zapobiec tylko jego zniszczenia, ale także element sztandaru PSP Nr 2 – prezentowany grot. Dzięki niemu ta niezwykła pamięć przetrwała zawieruchę wojenną i nieprzychylne pamiątkom „sanacyjnej Polski” czasów PRL.

Urszula Śleszyńska

Pasaż Warnholca – najstarsza galeria handlowa w Białymstoku

 

    W przeszłość Białegostoku zabierze nas prosty i najmniej spodziewany przedmiot – łyżka do butów, którą niedawno kupił białostocki kolekcjoner, Mieczysław Marczak. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie informacja wygrawerowana na jej odwrocie.

  Jest to zapisana w języku rosyjskim winieta firmy „Magazyn obuwia S. N. Nowik”, która mieściła się w Białymstoku w tzw. „Pasażu”.

   Właściciel zadał pytanie o wyjaśnienie tych informacji za pośrednictwem portalu społecznościowego, pytało mnie o to także kilka innych osób. Pomyślałem więc, że dzisiejszy tekst poświęcę właśnie historii Nowika i jego sklepu, z wyposażenia którego pochodziła łyżka do butów, opowiem także o tajemniczym„ Pasażu”. Nie ma wątpliwości, że łyżka z rosyjsko języcznym napisem pochodzi sprzed I wojny światowej.

  Aby dowiedzieć się  więcej o właścicielu i jego sklepie zajrzałem do pochodzących sprzed 1915 r. ksiąg adresowych. Wśród reklam białostockich przedsiębiorców opublikowanych w tzw. kalendarzu podręcznym na1913 r. udało się odszukać afisz składu S. Nowika, w którym klienci mogli kupić„ eleganckie i trwałe obuwie”. Jednocześnie odnotowano w nim bardziej precyzyjny adres firmy – działała ona przy ul. Tykockiej w domu Warnholca.

  Kolejna księga adresowa „Fabryczny Białystok” z 1914 r. również odnotowuje sklep obuwniczy S.N. Nowika dodając, że mieścił się on przy wspomnianej ulicy, ale w „Pasażu Warnholca”.

  Tym samym wiemy już, że dom Warnoholca przy ul. Tykockiej jest odnotowanym na łyżce „Pasażem”.  Zanim skupimy się na adresie, zacznijmy od personaliów właściciela. Żeby je poznać trzeba było w pierwszej kolejności przejrzeć cudem zachowaną księgę świadectw przemysłowych, wykupionych przez białostockich przedsiębiorców w grudniu 1914 r.

  W dniu 29 grudnia, pod nr 579, odnotowano Sendera Hirsza Noskowicza Nowika, właściciela składu obuwia, co jednoznacznie identyfikuje naszego bohatera. Zresztą wiadomo, że działał on nadal po 1919 r., a w rejestrze handlowym Sądu Okręgowego w Białymstoku znajdujemy wpisaną w 1922 r. firmę „Pracownia i sprzedaż obuwia Sender Nowik”. Niestety na jego temat mamy niewiele informacji.

  Nie miał on nic wspólnego ze  znaną białostocką rodziną fabrykancką Nowików. Jego ojcem był Nosko Nowik, ale w księgach metrykalnych miejscowej  gminy żydowskiej nie ma żadnych dokumentów związanych z jego osobą. Po raz pierwszy w Białymstoku został odnotowany w 1912 r., gdy został wciągnięty na listę uprawnionych do głosowania w wyborach do Dumy. Nowik działał nadal w okresie międzywojennym wynajmując lokal handlowy u Warnholca.

  W 1922 r. „Dziennik Białostocki” donosił o tym, że pani Nowik (a więc Sender był żonaty) sprzedała parę „pantofli prunelowych” Annie Maranc. Wyroby zakładu Nowików okazały się trefne i w momencie pierwszego wdziewania pękły, dlatego też redakcja zachęcała do wystrzegania się od zakupów w tej firmie.

  Notka prasowa nie zaszkodziła reputacji przedsiębiorstwa, które działało jeszcze w 1935 r. izapewne przetrwało do II wojny światowej. Od momentu założenia niedługo przed1913 r. do 1939 r. firma Sendera Nowika działała we wspomnianym „Pasażu” położony przy ul. Tykockiej w domu Warnholca, który w okresie międzywojennym przyporządkowany był do ul. Lipowej 6 (a więc na odcinku między dzisiejszymi ulicami Spółdzielczą i I. Malmeda ).

  Myślę, że wielu pasjonatów białostockiej historii zna ten adres oraz nie jeden raz spotkali się z Pasażem Warnholca. Wypadnie więc powiedzieć także kilka zdań także o właścicielu domu, w którym pracował Nowik. Wiadomo, że Warnholc urodził się ok. 1859 r., a do  się przed 1897 r. i został odnotowany jako właściciel sklepu z instrumentami muzycznymi, działającego w domu Halperna przy ul. Tykockiej.

  Była to ta sama nieruchomość, którą na początku 1911 r. Warnholc odkupił od Halperna. Przypuszczalnie już Halpern urządził w tym miejscu pasaż handlowy, ale białostoczanie przed II wojną światową kojarzyli go głównie z Warnholcem.

  Były to dwie piętrowe kamienice ustawione od strony ul. Lipowej i od strony ul. Żydowskiej (dziś ul. dr I. Białówny ), posiadające oficyny boczne tworzące charakterystyczną studnię, która została przez właściciela przykryta przeszklonym dachem. Wewnątrz zlokalizowano szereg lokali handlowo-usługowych, wynajmowanych do II wojny światowej przez przedsiębiorców.

  Była to lokalizacja prestiżowa, doskonale znana białostoczanom, o czym świadczą nie tylko sklepy oferujące wyroby o podwyższonym standardzie, ale także liczne wystawy prac miejscowych artystów, dziś uznawanych za wybitnych twórców. 

   Rejestr handlowywymienia także sprzedaż konfekcji damskiej Stanisława Bekisza, sprzedaż zabawek Nauma Menachowskiego, dom handlowy Bronisława Perłowskiego, sklep dodatków szewskich Stanisława Tugieman a, sprzedaż galanterii Rochli Stołow i wieleinnych.

  Warnholc zmarł w wieku 78 lat, ale w tragicznych okolicznościach – zasłabł stojąc na  balkonie w swoim mieszkaniu od stron y ul. Żydowskiej i spadł na chodnik z drugiego piętra. Jak pisano w „Dzienniku Białostockim”, „tragicznie zmarły cieszył się w mieście popularnością, było gólnie ceniony i poważany”.


Wiesław Wróbel

Translate