W roku 1956 musiałem pożegnać się ze swoją Młynową. Rodzice wybudowali własny, niewielki domek na ulicy Kołodziejskiej. Można było odnieść wrażenie, że przeprowadziłem się z miasta na wieś.
Za ogrodzeniem posesji była około dwuhektarowa łąka niczyja, pełna zadarnionych i świeżych kretowisk. Graliśmy na niej, razem z pasącymi krówkami zaminowującymi nasze boisko obficie ... w piłkę. Tych krówek, może było sześć, a może osiem. Gdy wyżarły trawę z łąki, przepędzane były na lotnisko Krywlany.
Tak jak prawie wszyscy sąsiedzi, mieliśmy niewielki chlewik, gdzie mama hodowała dwie świnki i w wydzielonym miejscu, dwie gąski. Mieliśmy też stadko kurek hodowanych w kurniku, oczywiście.
Od strony ulicy, mama urządziła ogród pełny różnego kwiecia. Siedziały tam nawet pszczoły. Dziś to nie mają w czym siedzieć. W trawie? Pierwszym zapoznanym kolegą był Zenek. Już tam mieszkał. Jego dom okalał dobrze zagospodarowany sad. Podczas jego projektowania, rodzice Zenka popełnili kardynalny błąd. Dwie z trzech jabłoni, które rodziły papierówki, umieścili tuż przy płocie od strony ulicy.
Zdarzało się, jak już owoce były prawie dojrzałe, że ktoś wpadał do nas - grzecznie bawiących się dzieci z informacją, że Zenka woła do domu mamusia. Zenek - wtedy jeszcze zdyscyplinowane dziecko biegł do domu zapominając o tym, że poprzedniego lata w podobnych okolicznościach w ciągu jednego wieczoru, dwie przyuliczne jabłonie straciły nagle owoce.
Podobały mi się nazwy ulic w pobliżu mojej Kołodziejskiej, takie jak: Folwarczna, Bednarska, Ładna, Lwowska, Dojlidzka, Jagiellońska, Szosa pod Krzywą, Drewniana ...
" Wsi spokojna, wsi wesoła ...
Tu chałupa, tam stodoła ...
Psed chałupom chłop - pierdoła ...
Krowy nimo ... ani kunia ...
Ze zwiezaków sie ostała ino pscoła ...
A i ta jus tak nie fika,
kiedy z zycio pscół wynika,
ze i trutnie nie bzykajo,
tak jak kiesik chcioły bzykać...
To co rośnie ...
to po prowdzie nie wiadomo,
cy psenica to, cy zyto,
cy to jesce inse co ...
Chłop w tablecie se wycytoł
i miastowe powiadajo,
ze to jakieś GMO ...
A ja swą uwagę zwracam,
że na wiosce dzisiaj, Panie,
nic a nic się nie opłaca.
Kiedyś żywił miasta wioski
" Sojusz Robotniczo - Chłopski ",
Dzisiaj, Panie, czuć wyraźnie -
Żyby ze wsi się wyżywić,
trza mieć bujną wyobraźnię."
Tadeusz Wrona